Blog > Komentarze do wpisu
Wiersze o jesieni

Jesień

Zanurzać zanurzać się 
w ogrody rudej jesieni 
i liście zrywać kolejno 
jakby godziny istnienia 


Chodzić od drzewa do drzewa 
od bólu i znowu do bólu 
cichutko krokiem cierpienia 
by wiatru nie zbudzić ze snu 


I liście zrywać bez żalu 
z uśmiechem ciepłym i smutnym 
a mały listek ostatni 
zostawić komuś i umrzeć 

Edward Stachura

Astry

Jakże smutna teraz jesień! 
Ach, smutniejsza niż przed laty, 
Choć tak samo żółkną liście 
Więdną kwiaty 
I tak samo noc miesięczna 
Sieje jasność, smutek, ciszę 
I tak samo drzew wierzchołki 
Wiatr kołysze 
Ale teraz braknie sercu 
Tych upojeń i uniesień 
Co swym czarem ożywiały 
Smutna jesień 
Dawniej miała noc jesienna 
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie 
Bo anielska, czysta postać 
Stała przy mnie 
Przypominam jeszcze teraz 
Bladej twarzy alabastry, 
Krucze włosy - a we włosach 
Srebrne astry... 
Widzę jeszcze ciemne oczy... 
I pieszczotę w ich spojrzeniu 
Widzę wszystko w księżycowym 
Oświetleniu... 

Adam Asnyk

Znowu jesień...

 

A oto już i jesień. Ptaki są jak dłonie,
jak dłonie pożegnalne nieba dla złej ziemi.
Płaczmy czasu, ach, płaczmy z sercami żywemi,
smutni tacy, samotni, nie nazwani dniem.
Już nam pokazał Bóg czy szatan krwawe miasta,
w których jeno się dymy z wolna unosiły
jak umęczony anioł nad kolebką śmierci.
Już nam ten nóż przytknięty aż do serca wrastał,
tak długo trwał przy piersi, a gruzy mówiły
i każde drzewo martwe wraz z nimi śpiewało:
"Otoć się w proch obracasz, nieobaczne ciało".
Jestże coś ponad ciemność? - pytaliśmy płacząc,
gdy spośród stolic martwych nikt nie wyszedł do nas,
i staliśmy w ciemności, gdzie się nie napotka
dłoń z dłonią, a wzrok bliźni widać tylko w gromach.
I tylko dudnił wiatr przez ulic puste groby,
i śnieżyce powoli nakrywały głazy,
i byliśmy jak mroczne, niewierne wyrazy,
gdy świat opadał z powiek jak gwiazda czy łza.
Jak poznać ziemię głuchą? jak nazwać te lądy,
gdzie dzieci konające są jak starcy we śnie
i już nie znają słów, nim je pojęły jeszcze,
i kraje, gdzie się nigdy nie usłyszy mowy,
a dłonie, każde dłonie, są jak mroźne kleszcze"
A to już i jesień. Drzewa są na nowo
żaglami martwym domom, skrzydłami martwym snom,
jakby nie powstawały nad rozrąbaną głową,
jakby nie było kolumn roztratowanych rąk.
I człowiek idzie obok, ach, chyba już nie człowiek,
pień taki, wypalony, co znów zapomniał nieba,
i krzyczy, kiedy we śnie na poczerniałej słomie
przychodzą znów boleśni, milczący aniołowie.

 

 

Krzysztof Kamil Baczyński

 

 

środa, 28 września 2011, biblioteka99